aaa4
Nowy na forum
Dołączył: 12 Paź 2018
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/10
|
Wysłany: Pią 11:28, 26 Paź 2018 Temat postu: manicure kabaty |
 |
|
-Tak. Jak sie miewa Pincus?
-Doskonale, kochany. Pare godzin temu...
-Nie moge teraz rozmawiac, pani Satterfield. Prosze zadzwonic dokladnie za piec minut.
Scena, ktora odegral ze sluchajaca w Chicago Althea przed siedzacym naprzeciw w boksie Stepanskim, byla godna Oscara. Steward byl pewny, ze szef Bena skontaktowal sie z klientka w laboratorium Whitestone i umowil Callahana na spotkanie w interesach w domu kobiety w Puliman Hills, o dziesiec mil na wschod od Fadiman. Trudnosc polegala na tym, zeby Stepanski nie zauwazyl Bena, krecac sie po miescie, dopoki ten nie skonczy przygotowan.
-Po powrocie zamelduje sie w Quahty Inn - powiedzial Ben, kiedy po wyjsciu od Charliego rozstawali sie na ulicy. - Oszczedzaj apetyt, to pojdziemy razem na kolacje.
Dochodzila osma, gdy Ben przyjechal do motelu po nowego przyjaciela. Wszystko bylo dopiete na ostatni guzik, z wyjatkiem jego wlasnej determinacji, ktora zdawala sie slabnac z minuty na minute. Kwadrans po dziesiatej, gdy miasto szykowalo sie do snu, skonczyli jesc gigantyczne steki w restauracji Rodeo Grille i poszli przez niemal pusty parking do rovera.
-Zanim pojdziemy kimac - rzekl Ben, wyciagnawszy z faceta tyle osobistych zwierzen, ile sie dalo - chcialbym ci cos pokazac.
Jechali przez dwadziescia minut na polnoc. Pewne znaki wzdluz drogi wskazywaly, ze Fadiman bedzie sie rozbudowywalo w tym kierunku, ale wygladalo na to, ze mina lata, a nawet dekady, zanim cywilizacja dotrze na te obszary. Jesli nawet Stepanski dziwil sie, po co tam jada, piec piw i obfity posilek powstrzymywaly go od wyrazenia tego glosno.
W koncu Ben wjechal na podjazd przed magazynem Budget SelfStorage, pierwszym, ktory minal, dojezdzajac do Fadiman z Oklahomy. Neonowy znak byl zgaszony, w malym biurze nie palilo sie swiatlo.
-Po co tu przyjechalismy? - spytal niefrasobliwie Stepanski, ufny wobec czlowieka, z ktorym spedzil wieksza czesc dnia.
Mineli jeden rzad stalowych segmentow z blachy falistej i dojechali do konca drugiego. Ben zatrzymal samochod.
-A teraz, Seth - rzekl - musimy porozmawiac.
-Co, do diabla...?
Urwal, gdy zobaczyl, ze Ben trzyma wycelowany w niego pistolet.
Post został pochwalony 0 razy
|
|